Translate

piątek, 22 listopada 2013

Chapter 4

-Nie widzieliście gdzieś może mojego krawatu? - spytał Liam zbiegając po schodach prawie się przy tym przewracając.
-Nie.. - mruknęłam ze stoickim spokojem sącząc mały łyk czerwonego wina Lattanzio Negroamaro. Ciężkie, wytrawne, zazwyczaj lubie takie ale to mi nie smakowało. było wręcz ochydne i nie dało mi się ukrywać skrzywienia na twarzy po każdym kolejnym łyku (których w sumie nie było tak wiele bo nie ubyło prawie nic). Nie moja wina że akurat zostało im tylko to wino! Jutro pojadę na zakupy. może wezmę do tego jakąś whiskey. Co to za dom w którym nie ma dobrego wina?! No ja się pytam!
-A może chociaż szczotkę? - westchnął wściekły opadając na fotel obok i duszkiem wypijając zawartość mojego kieliszka czym skutecznie uwolnił mnie od picia tego świństwa.
-Ej! Zaraz będziesz prowadził! - wykrzyknął podirytowany Mulat
-Nawet nie mam samochodu! Czym ja po nią pojadę?! - wykrzyknął teatralnie i ukradkiem spojrzał na mnie.
-O nie! Nawet nie waż się myśleć że będziesz prowadził moje cacuszko! 
-To czym ja po nią pojadę?
-A to nie mój problem! - oburzyłam się
-Twój! to przez ciebie zostawiłem go w warsztacie! Mówiłaś że się wyrobi!
-Pewnie coś tam się stało. Oj no nie panikuj. Zawsze jest jeszcze komunikacja miejska!
-Jasne! Zabiorę dziewczynę na kolacje, autobusem! Jeszcze czego!
  Popatrzył na mnie błagalnie. Był załamany. Ehh.. Dobra..
-Nie dam ci go prowadzić. I to jeszcze po pijanemu! O ile mogę cię zawieźć, a potem odwieźć.
  Zastanowił się. 
-Wybieraj. Akurat mam po drodze do.. 
-Kogo? - zaciekawił się nagle Lou 
  Jak go znam to na pewno pomyślał że planuje zamach na prezydenta czy kogoś takiego.
-Nie musisz wiedzieć
-Ale jak już zaczęłaś to skończ.
-Nie. To jak? - odwróciłam się w stronę bruneta.
-Dobra. Tylko nic nie mów.
-Ma się rozumieć. - skinęłam głową i wstałam - Dzięki za wino. Jak będę wracać to zabiorę od siebie lepsze. - dodałam cicho chociaż i tak wszyscy mnie słyszeli.
  Jakieś 20 minut później stałam na podjeździe jakiegoś domu czekając razem z Liamem w samochodzie aż jego dziewczyna będzie gotowa do wyjścia.
-Długo jeszcze..? - spytałam przeciągając się 
-Sam chciałbym to wiedzieć.. - westchnął spoglądając na zegarek
-Zawsze tak jest?
-Nie..
-Aha.
  Zaległa cisza. Czekaliśmy dalej.
-O której mam być? - spytałam nagle
-Wyśle ci SMS-a jak już będziemy się zbierać. Wiesz gdzie jechać? - skinęłam głową
W tym momencie zza drzwi wyłoniła się śliczna brunetka z toną loków sterczących dookoła. Liam wysiadł i przywitał się z dziewczyną pocałunkiem. Przypatrzyłam się jej dokładniej. Serio, krótszej kiecki nie miała? Prawie jej majtki widać! O ile w ogóle je na sobie miała.
  Liam uśmiechnął się, podał jej czerwoną róże którą kupił wcześniej. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko. jednak w tym uśmiechu było coś podejrzanego. Coś mi tu śmierdzi..
  Chłopak coś do niej powiedział. Spojrzeli w moją stronę. mulatka, jak zauważyłam w ciemności, skrzywiła się. Ta.. No co poradzę. nie moja wina że muszę was zawozić do tej restauracji.
  Wsiedli do samochodu. Ona ja przepuścił w drzwiach i usiedli z tyłu.
-Danielle, poznaj proszę M. Naszą osobistą.. Ymm.. Ochroniarza?
-Lepsze to niż niańka. - rzekłam siląc się żart na który oboje zaśmiali się cicho - Miło mi cię poznać. Możemy jechać?
-Tak - odparł chłopak patrząc rozmarzonym wzrokiem na kobietę.
  Wyjechałam z podjazdu i wyjechałam z uliczki. Restauracja nie była daleko. spokojnie doszli by tam pieszo ale jako agentka muszę zapewnić opiekę moim.. Hmm.. no nich nie chyba nazwy.
  Kiedy dojechaliśmy, poczekałam aż wysiądą. Liam szybko jeszcze powiedział 'tylko bądź przy telefonie' i pobiegł na dziewczyną. Ach ta miłość.. Aż się chce rzygać.
***
Dojechałam na miejsce. Nic się narazie nie zmieniło i mam nadzieje że się nie zmieni.
-Jest tu kto? - spytałam wchodząc do przed pokoju. Czekała na mnie bardzo miła niespodzianka..
~~~
Witam. Trochę dawno nie było rozdziału ale już jest :) Chce Was powiadomić iż będziemy mieli nową pisarkę na tym blogu. Nazywa się Wera. Zobaczymy jak potoczą się dalej losy tego bloga jednak myślę że nawet po tej przerwie dalej będziecie go czytać.
Bez odbioru
Alex

4 komentarze:

  1. Długo czekałam na twój rozdzial mam nadzieje ze szybko dodasz nastempny

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam twój blog do Liebsten Awards :) więcej informacji tutaj : http://jedenwyjazdzmieniawszystko.blogspot.com/2013/12/libsten-awarda-d.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział, jestem bardzo ciekawa co będzie w następnym.!!! ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział, Strasznie mnie zaciekawiłaś i nie mogę się doczekać następnego.

    Co będzie dalej ? Pisz szykooo !

    http://our-little-secret-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń