Translate

poniedziałek, 29 lipca 2013

Chapter 3

Sobota; 25.05.2013; godz. 18.45;
Dzielnica Chelsea, ulica Kings Road 69
-W końcu w domu! - wykrzyczał Lou wchodząc do dość dużego pomieszcza które zdawało sie być przedpokojem
-Oj tak.. - westchnął Harry i zostawiając torby w pokoju, ruszył do salonu
-Zajmje telewizor! - krzyknął i zaczął szukać pilota
-Nie! - wydarł sie Zayn i poleciał na nim gdzie już po chwili szarpali się o to który z nich jako pierwszy będzie miał prawo do telewizora
-M - zwrócił się do mnie Paul starając się ignorować tamtą dwójkę - Myśle że zostawiam chłopców w dobrych rękach. Nie zawiedz mnie - posłał mi uśmiech
-Proszę sie nie martwić. - powiedziałam podając mu rękę
Uścisnął ją na porzegnanie.
-Dobrze.. W takim razie Liam i Niall pokarzą ci twój tymczasowy pokój. Tak? - spojrzał porozumiewawczo na bruneta i blondyna
-Jasne - pokiwali głowami i popatrzyli na siebie
-W takim razie zostawiam was samych. Jutro rano o 12 mają sesje więc na 10 muszą być..
-Spokojnie - uciszyłam go - Znam cały plan. Proszę sie nie martwić. Ale jeśli mógłbyś mnie podwieźć do bazy.. Muszę odebrać samochód..
-Ja niestety nie dam rady ale myśle że chłopcy - Tu zerknął na przysłuchującą sie nam dwójkę - mogą cię podrzucić. Mam racje?
-Ok. - wzruszyli obojętnie ramionami, a Higgins zgromił ich spojrzeniem
-To ja idę - odchrząknął i wyszedł po raz kolejny przpominając mi co mam robić, oczywiście, jakbym nie wiedziała.
  Spojrzałam na dwóch małolatów. Stali, równo obok siebie. Jak w wojsku. No no.. Z nimi chyba nie będzie problemów.. Nie wyglądają mi na zbyt wygadanych i nadzwyczaj agresywnych jak reszta ich stadka. W sumie, można by pomyśleć że są wręcz idealnymi podopiecznymi ale z zeznań moich informatorów, oni też potrafią pokazać różki.
-Chodź - powiedział blondyn - Pokażemy ci twój tymczasowy pokój, a potem pojedziemy odebrać twoje auto, ok? 
-Jasne - mruknęłam i ruszyłam za nimi tachając walizkę
-Pomóc ci? - spytał nieśmiało brunet stojąc za mną z tyłu
-Nie, dam rade - odparłam 
  Wczłapałam się na piętro i podążyłam za chłopakiem. Podszedł do jedych z drzwi i otworzył je.
-Dobra, więc myśle że powinno ci się tu spodobać - przeszedł przez nie i pozwolił mi wnieść walizkę do środka.
  "Hmm.. Całkiem nieźle.." - pomyślałam patrząc na dość skromy pokoik który prezętował się całkiem nieźle
-Super - powiedziałam kładąc torbę na podłogę
  Postanowiłam obejrzeć jego resztę. Po lewej stronie od wejścia znajdowały się drzwi do łazienki. Pchnęłam je i moim oczom ukazał się taki oto widok:

  Wyglądała całkie przyzwoicie. Jasne płytki na podłodze i ścianach. Czarno, biało, czerwone wstawki. Muszę przyznać że niesamowicie się to komponowało. Szkody tylko że nie ma tu wanny. Mam niesamowitą ochotę na długą kąpiel.. Ale w sumie to i tak powinnam się cieszyć że w ogóle dostałam osobną łazienkę.
  Wyszłam z niej i spojrzałam na chłopców którzy dalej stali w drzwiach
-To.. Ty się teraz rozpakowywujesz czy jedziemy odrazu? - spytał wyraźnie zniecierpliwiony blondyn
-Możemy teraz chyba że macie coś do zrobienia - odpowiedziałam podchodząc do nich
-Teraz - odpowiedzieli zgodnie
  Kiwnęłam głową i pokazałam im gestem dłoni by zeszli na dół. Z przedpokoju przeprowadzili mnie wgłąb domu do innych drzwi które jak się później okazało, prowadziły do garażu.
-Proszę - powiedział brunet otwierając mi drzwi od siedzenia pasażera
  Posłałam mu uśmiech. Pierwszy normalny i kulturalny facet.. Szkoda że ten gatunek jest na wyginięciu..
  Kiedy już się zapakowaliśmy, brunet poprosił mnie o adres.
-Jedź. Będę cie instrułować - zakomunikowałam
  Wyjechaliśmy z garażu i ruszyliśmy w drogę. Auto sunęło po drodze dość płynnie i z tą samą prędkością. Nie było jakichś specjalnych korków. W tle leciała muzyka z radia. Nie znam się zbytnio na wykonawcach ale to co leciało w tamtej właśnie chwili, było nawet całkiem znośne.
-Skręć w prawo- nakazałam, a brunet wjechał we wskazaną przezemnie drogę
-Teraz w lewo i zaraz powinien się pokazać taki tunel - instrułowałam go dalej
  Tak jak powiedziałam, chwile później ukazał się nam długi tunel. Chłopak wjechał w niego. 
-W czym moge pomóc? - spytał jeden ze strażników - O cześć M. Nowy szofer? - spytał 
-Znajomy. Auto gotowe?
-O tym sama się przekonasz - odpowiedział i przepuścił nas
-Idziecie ze mną czy zostajecie? - popatrzyłam na nich kiedy zaparkowaliśmy
-A gdzie jest bezpieczniej? - odezwał się Niall
-Jesteście na moim terenie. Tu może się wydarzyć wszystko - odparłam i z kpiącym uśmiechem na twarzy, wyszłam z wozu.
  Ruszyłam w kierunku z którego dochodził warkot motoru słysząc za sobą ciche kroki małolatów. Weszłam do wielkiego białego pomieszczenia, który w każdym calu był pokryty częściami do samochodów, nimi samym jak i kilku centymetrową warstwą kurzu.
-Witaj Bill - krzyknęłam do mężczyzny w średnim wieku ślęczącym nad srebrną Toyotą Yaris.
-Hej - uśmiechnął się i natychmiast podniósł się z klęczek - Czemu zawdzięczam twoją miłą wizytę - spytał podchodząc do mnie i (uprzednio wycierając ręke ze smaru) całując moją dłoń.
-Samochód. Masz go? 
-Oczywiście - wskazał na drugą część sali gdzie stał jaskrawo czerwony maseratti quattroporte.

-Cudo - szepnłam podchodząc do niego
  Przejechałam delikatnie opuszkami palców po jego lakierze. Rozkoszowałam się powoli tą chwilą. Ja i nowy samochód. Czego można chcieć więcej?
-Na ile jest osób? - spytałam kiedy oderwałam się od podziwiania nowej rzeczy
-Sześć. Nawet nie wiesz ile czasu poświęciłem żeby go tak przerobić. 
-Och.. Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego tak ładnie jak umiałam
-Tu masz kluczyki. Będę wdzięczny jeśli m razem moja praca przetrwa przynajmniej tydzień. Dasz rade to zrobić? - spytał kiedy zagłębiłam sie w szkórzanym fotelu.
-Postaram się ale wiesz że to nie zależy odemnie..?
-Wiem. A teraz gadżety - zaśmiał się, a ja natychmiast się wyprostowałam - masz tutaj wszystko czego potrzebujesz. Miejsce na broń, paszporty, zapasową kasę. - prychnęłam - Ale nie o tym chciałem pogadać. Masz tutaj możliwość ustawienia konstrukcji cząsteczkowej. Dzięki niej możesz ustawić żeby szkło było wręcz nie do przebicia.
-Nowy wynalazek? - spytałam
-Możliwe. Reszta ci znana.
-Jasne - uśmiechnęłam się - Którędy mam wyjechać?
-Omiń to żylastwo - wskazał na kupę złomu po środku pomieszczenia 
-Zwariowałeś? Chcesz żeby odrazu go zarysowała?
-Wierze że ci sie uda
  Westchnęłam. Odpaliłam silnik. 
-Fajnie mruczy - krzyknęłam przez otwarte okno
-Jedź. Uważaj! Po prawo silnik! Nie! Zaraz ci się opony przedziórawią! Dobrze, spokojnie.. Stój.. - krzyczał co chwile Bill
  Wyjeżdżałam z jakieś 15 minut. Muszę przyznać że była to jednak z najtrudniejszych rzeczy jakie w życiu robiłam. Ale nie mogłam pozwolić żeby nowy pojazd musiał iść do naprawy. To to napewno nie!
-Dobra - westchnęłam kiedy już udało mi się przejechać przez to wszystko - Możemy jechać. -zwróciłam się do dwójki gapiów
-Jasne. - skinęli głowami i zaczęli iść w kierunku swojego pojazdu
-Panowie! - krzyknął za nimi Bill - Jeśli panowie chcą to moge trochę ulepszyć wasz samochód.
-Serio? - spytał brunet
-Oczywiście. Nie jest w najlepszym stanie..
-Tak, miałem go zawieźć do warsztatu.. - mruknął zawstydzony
-Ja to panu zrobię szybciej! Taniej i lepiej! - zachwalał Bill
-Naprawdę? A na kiedy by pan mógł? Bo mam za tydzień randkę z dziewczyną, a chciałem..
-Wyrobie się. - zapewnił.
-Dobrze, wezmę tylko swoje rzeczy.. - uśmiechnął się i zaczął gmerać w aucie
-Tylko mi tego nie schrzań - zaśmiałam się kiedy Liam oddawał mu kluczyki
-M, przecież mnie znasz. 
-Znam znam.. Zapłacę ci przy odbiorze tego drugiego, ok? Bo nie mam przy sobie portfela..
-Wiesz przecież że dla agentów robię za darmo.. 
-I tak wole ci zapłacić. Pa! - posłałam mu ostatni uśmiech tego dnia i wyjechałam
-Skąd znasz tego gościa? - zdziwił się blondyn
-Jeden z naszych. Pomaga nam w reperacji. 
-To dlaczego chciał mi pomóc?
-A bo ja wiem? Ale uwierz mi że nie pożałujesz. Zrobi ci wszystko świetnie!
-Dobra ale skoro to jeden z waszych to dlaczego powiedział dla agntów za darmo? - drążył dalej 
-Dostaje kasę od wywiadu. Nie jest tego dużo ale daje rade, a duma nie pozwala mu brać więcej..
-Jasne.. - westchnął i zakończył rozmowę
~~~
Dość nuudny jak na mnie.. Ale zaraz zabieram się do pisania kolejnego. Będzie więcej akcji ;)
Czekam na komentarze  
Bez odbioru
Alex




4 komentarze:

  1. Miałam przeczytać, skomentować i dodać się do obserwujących. Zrobię tylko dwie pierwsze rzeczy. No właśnie, miałam dodać że, sama tego chciałaś :)
    Po pierwsze: błędy interfunkcyjne oraz ortograficzne ( szczególnie w prologu ).
    Po drugie: całkiem niezła fabuła. :)

    Może teraz wyjaśnię dlaczego nie dodam się do obserwujących ?
    Moim zdaniem piszesz..... inaczej, tak, inaczej - myślę że to dobre słowo. Fabuła nie jest tą do której wracałabym i nie jest tą na którą czekałabym z niecierpliwością ( Boże, jaka ja jestem wybredna :p )
    To chyba tyle :))
    Zapraszam na typowe love stary, a może jednak nie jest takie typowe ? Tego dowiesz się tutaj:
    www.foreveralone6969.blogspot.com
    Zapraszam jeszcze tu - do wrednej suki Cahan i jej świata.
    www.nobody-fanfiction.blogspot.com
    @NiallNipples_69
    PS Idę czytać twojego drugiego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi sie podoba :) jest takie inne od wszystkich. Wciągające i to bardzo więc czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Auto wygląda bajecznie. Chciałabym taki mieć.... Kiedy dodasz następny?? Wiesz nie chce mi się długo czekać, a tak jak Horan powiedział/a Twoje wypociny są strasznie wciągające. Dopiero co się wciągnąłeś a ty już kończysz rozdział :((((((. Dlaczego nam to robisz!? Dobra dosyć tego gadania i czas na zwyczajny komentarz:
    Super!!! Extra!! Czekam na nexta!!!!!!
    Verka

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dajesz następny i dłuższy bo jak Horanowa powiedziała twoje rozdziały są strasznie wciągające. Z niecierpliwością czekam na nexta!!!!!!!!!!!
    Verka

    OdpowiedzUsuń