Translate

niedziela, 19 maja 2013

Chapter 1

  Sobota; 18.05.2013r; godzina 15:35;
Samolot do New York. Gdzieś nad Oceanem Atlantyckim

-M! Odbiór! - usłyszałam krzyk z mojego wake taki
   Spojrzałam na 3 pilotów prowadzących samolot. Dlaczego było ich aż tylu? To proste. Trzeba zachwać jak największą ostrożność. Gdyby jednemu pilotowi coś się stało, trzeci (dotychczas siedzący) musiałby przejąć stery. Gdyby stało się coś temu drugiemu, ja musiałabym przejąć stery. A gdyby coś się stało trzeciemu to bez przeszkód bym sama poprowadziła a gdyby mi się coś stało to samolot by spadł. Jak dla mnie to 3 pilotów to i tak trochę przesada.
-Tak? - szepnęłam cicho 
-Dostaliśmy informacje o nieproszonym gościu na pokładzie - powiedzał oschłym, pozbawionym jakichkolwiek emocji jeden z hakerów naszej działalności
-Zrozumiałam. Bez odbioru. - wyłączyłam sprzęt 
  Spojrzałam na 3 mężczyzn. Nie wykazywali żadnych emocji. Pokręciła tylko głową z rezygnają i wyciągnęłam broń. Magazynek pełny, mogę iść i sprawdzić teren.
Cicho, powoli, sunę po korytarzu. Z duszą na ramieniu staję pod drzwiami prowadzącymi do głównej części samolotu. W momencie kiedy opieram głowe na ścianie za mną, ze środka wyrobył się krzyk. Biorę głęboki wdech i z kopa otwieram drzwi. Szybka ocena sytuacji. Pięciu nastolatków, jeden starszy w garniturze i drugi w czarnej kominiarce. Kilka setnych sekundy i strzał. Upada.   
  Spojrzałam na szóstkę zszokowanych mężczyzn. Jak sparaliżowani wpatrywali się w trupa leżącego na środku ich samolotu. Przewróciłam tylko oczami i schowałam broń do sakiewki umiejscowionej w wewnętrznej części mojej skurzanej kamizelki.
-Witam, agentka Brytyjskiego wywiadu MI6, M melduję się do usług - skłoniłam się delikatnie i spojrzałam na ich przerażone twarze.
-Zapewne pan Higgins - wyciągnęłam dłoń w kierunku mężczyzny
  Przez chwile patrzył na nią w osłupieniu aż w końcu ją uścisnął. Strasznie drżały mu ręce co mnie trochę zdziwiło ponieważ w papierach jak wół stało "Opanowany i zachowujący spokój w trudnych sytuacjach dla zespołu". Najwyraźniej muszę zmienić informatorów.
-Yh.. Miło mi panią poznać panno M - powiedział starając się nie pokazać po sobie strachu. Hah niezły kamuflaż
  Między nami zaległa grobowa cisza którą przerywał jedynie odgłos silnika samolotu. 
  Westchnęłam cicho i ruszyłam do wyjścia. Kiedy znalazłam się ponownie w części pilotarzowej, poprosiłam pilotów o pomoc w wyniesienu trupa. Obydwu się zgodziło i ruszyli mi pomóc zostawiając jednego z nich przy sterach.
-Weźcie go - powiedziałam do nich wskazując na człowieka w kominiarce leżącego na środku.
  Mężczyźni wzięli go i ruszyli do drzwi. Otworzyłam je, a oni zwinnym ruchem wyrzucili go poza pokład. 
  Skinęłam głową dając im znak by wrócili do swojej pracy a sama poszłam do moich nowym podopiecznych by wyjaśnić zaszłą sytuacje..
~~~
Witam! Liczę iż rozdział się wam spodobał :) obiecuje że w kolejnym zdarzy się znacznie więcej! Do usłyszenia

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział. Szkoda, że takie krótki :/

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest zarabiste! Bedę czytać

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział super tylko szkoda że krótki, ale za to jaki wciągajAcy ;) czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra ;)
    Czekam na nexta!
    XOXO

    OdpowiedzUsuń
  5. Superaśny!!!!!!!!!!! Dawaj nexta!!!!!!!!!!!!
    Verka

    OdpowiedzUsuń